Nasz pierwszy dzień dziecka, czyli czym zaskakuje mnie moja córka

dzien dziecka1 940x627 - Nasz pierwszy dzień dziecka, czyli czym zaskakuje mnie moja córka

Moje dziecko nie przestaje mnie zaskakiwać. Co prawda, często są to przykre niespodzianki na przewijaku, ale spuśćmy na nie zasłonę milczenia. Jest dzień dziecka, więc skupiamy się na pozytywach i nie szkalujemy maluchów.

  • Pierwsze zaskoczenie: myślałam, ze będzie ciężej. Naprawdę. Wyobrażałam sobie, że niemowlak wyssie ze mnie energię, zamęczy i nie da żyć. Albo moje dziecko to taki bezproblemowy przypadek, chociaż aniołek to to nie jest i czasem daje nieźle popalić, albo ja działam na jakichś wewnętrznych dopapalaczach. Bo w moich wyobrażeniach miał nastąpić armagedon.
  • Kolejne zaskoczenie: jak mało człowiek potrzebuje snu! Przez kilka pierwszych dni nie spałam prawie wcale i nie wiem, naprawdę nie wiem, jak funkcjonowałam. Rekordem była noc, jeszcze w szpitalu, gdy nie przespałam chyba nawet godziny i schudłam dwa kilo. Ale to już nieaktualne, bo moje dziecko nie lubi monotonii i w temacie snu zrobiło mi kolejną niespodziankę. Po miesiącu mniej więcej ogarnęło różnicę między nocą i dniem. Zaprzestało nocnych awantur (awanturuje się popołudniami) i budzi się tylko raz lub dwa, żeby sobie podjeść. Więc niespodzianka: wysypiam się! Czasem zasypiam podczas karmienia, ona też zasypia, i budzę się nad ranem z dzieckiem na ręku i karkiem zdrętwiałym od opierania się o ścianę, ale całkiem wyspana.
  • Ludzie mówią, że niemowlęta tak ładnie pachną, ja tymczasem nigdy nie czułam ich zapachu. Możliwe, że trafiałam na same wadliwe egzemplarze rodem z „Pachnidła”, ale chyba nie, bo ich matki twierdziły co innego. No i mają rację ci ludzie! Oddech mojej córki pachnie jak lody śmietankowe. Szkoda, że w pewnym momencie to dobrodziejstwo zapachowe się kończy, nie trzeba by było inwestować w tic taki.
  • Ja nigdy nie widzę podobieństwa niemowlaków do kogokolwiek. Serio, dla mnie one wszystkie są podobne wyłącznie same do siebie i jak ktoś rzuca tekstami typu „wykapana mama” to mam ochotę powiedzieć mu „weź się człowieku”. Ale znamy się z moją córką już ponad miesiące i im więcej z nią przebywam, a przebywam cały czas, tym mam coraz bardziej niepokojące wrażenie, że urodziłam własnego klona. Zdjęcia tego nie oddają, ale matka takie rzeczy wie.

jailu - Nasz pierwszy dzień dziecka, czyli czym zaskakuje mnie moja córka

Wszystkiego najlepszego, dzieciaki!

fot: Fotoaktywna

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj