Wszyscy kłamali

292871528 767466414405584 7220599393806720080 n - Wszyscy kłamali

Masz 11 lat i mówią ci, że plan Balcerowicza to najlepsze, co spotyka twój kraj, a jak ktoś nie może dostosować się do nowej rzeczywistości, to widocznie z nim jest coś nie tak. W tym samym czasie twoja matka traci pracę, bo tacy jak ona nie są już potrzebni. Ale cieszysz się, że nie jesteś przynajmniej dzieckiem z pegieeru. Dziećmi z pegieeru uczą cię gardzić. Jeszcze nie do końca Im wierzysz, bo powtarzasz to, co w domu mówią rodzice, a rodzice o nowej rzeczywistości nie mówią za dobrze.

Masz 15 lat i koledzy w klasie cieszą się, że wybory wygrywa AWS, a pan od historii przekonuje, że liberalna gospodarka jest super. Masz dysonans, bo pamiętasz jak matka straciła pracę i nie znalazła nowej, bo jest po czterdziestce. Młodzi, dynamiczni, w dwurzędowych marynarkach. Już prawie Im wierzysz, że to wszystko było konieczne. Mówią mądrze. To znaczy wszyscy mówią, że Oni mówią mądrze. Tak być musiało, możesz tylko złościć się, że urodziłaś się w nie takim domu. Przybierasz Ich optykę, by się dostosować. Mówią, że trzeba się wstydzić, jeśli jesteś:

  • ze wsi
  • klasy pracującej
  • rodzicom przestało się powodzić w nowej Polsce, widocznie coś z nimi nie tak.

Jesteś na studiach i koledzy wymądrzają się o Balcerowiczu, jakby serio coś pamiętali (a są rok młodsi od ciebie i wszystko co wiedzą, wiedzą z tego samego podręcznika do historii, z którego kułaś do egzaminów) i o blizkriegu w Iraku. Wydają ci się obrzydliwi, chociaż nauczyłaś się już nie podważać ich optyki. Chwilowo żyjesz tym, by spiąć miesięczny budżet na jedzenie w 150 złotych stypendium.

Masz niecałe 30 lat i pracujesz w redakcji, w której liberalna optyka jest linią programową, poza którą się nie wychodzi, nieważne jakie naprawdę masz poglądy. Piszecie pod tezy, pod które piszą wszyscy. Wiadomo, że nie lubimy Pisu, to akurat spoko. Po latach odkrywasz, kto mimo pisania pod wyborców PO, był totalnie za Pisem. Krytykujemy roszczeniowych millenialsów. Sami jesteście roszczeniowymi millenialsami, bo zwyczajnie chcielibyście mieć godną wypłatę. Ale nie rozmawia się o pieniądzach. Naczelny ma studenta za 500 złotych na miejsce każdego i każdej z was w portalu finansowym nr 1 w Polsce. Koleżanka potajemnie wypytuje cię w kiblu o twoją wypłatę. Cyka się z pójściem po podwyżkę. Czujesz się zwyciężczynią, bo gdy się zatrudniałaś, byłaś wystarczająco bezczelna, by zażyczyć sobie w miarę normalnych pieniędzy, ponieważ najadłaś się w życiu wystarczająco dużo gruzu. Te same osoby, które powiedzą ci, że to dobrze, że się cenisz, komuś innemu wmówią, że jest roszczeniowym millenialsem. Czujesz się osamotniona w swojej krytyce tajnych zarobków i umów śmieciowych. Ale inni też myślą tak jak ty, tylko jak powiedzą to na głos, są natychmiast uciszani bardzo mądrymi argumentami, że “tak już jest” i “tak już musi być”, i “co by to było, gdyby było inaczej”. Wiesz, że tak jest, bo ty też musisz być cicho.

10 lat później masz już całkowitą pewność, że wszyscy kłamali o ekonomii. Wiesz, że zawsze miałaś rację czując i myśląc, że coś jest nie w porządku, że coś jest nie tak. Wszyscy o tym piszą. Świat się zmienił, chociaż nie zmienił się wcale. To wciąż ten sam kapitalizm, chociaż można już mówić przynajmniej, że schyłkowy. Już nie każdy economy first artykuł uchodzi na sucho. Te teksty z 2016 o pięćsetplusach ze słomą w butach sikających w Bałtyku, pisane przez ludzi, którzy sami 500+ biorą, ale czują się lepsi, bo przecież mogliby nie, ale biorą dlatego, że tylko głupi nie bierze i im więcej osób weźmie, tym szybciej ten rozdawniczy system rozwali sobie swój głupi ryj, o tak. W 2022 jednak lekko obciach tak pisać. Można już trochę krytykować pogardę, ale tylko trochę.

Tymczasem Oni wciąż kłamią. Dziennikarze, politycy, publicyści. Celowo używam rodzaju męskiego, nie udaję tu, że jest neutralny. Wciąż uważają, że mieli rację, chociaż pali im się pod dupami aż skwierczą (tylko co z tego? póki co poleciał tylko Lis, ale pewnie wróci). Muszą dalej wierzyć w bajki, które opowiadają od 30 lat. Wciąż zawstydzają. Jest już nawet nowe roszczeniowe pokolenie. Ponoć bardziej roszczeniowe niż twoje. Część osób w mediach pisze, że to super, nawet pracodawcy tę roszczeniowość chwalą (znaczy, że się osoby cenią, w dzisiejszych czasach dla niektórych są więc cenni). Część pisze to samo, co o millenialsach 10 lat temu.

Największym zwycięstwem kapitalizmu jest przekonanie ludzkości, że nie ma nic poza nim. Może nie jest do końca w porządku, ale wszystko inne będzie jeszcze gorsze. Kapitalizm opiera swoje długie trwanie na tym, że każdy tkwi w swoim miejscu, dobrze je zna i nie fika. Nie podskakuje by zmienić ten układ, układ jest przecież niezmienny. Jeśli ktoś chce zmienić swój los, musi postarać się o awans społeczny. Nowoczesny kapitalizm pozwala ci marzyć. Jesteś kowalem swojego losu. Doba nas wszystkich trwa 24 godziny. Nie każdy ma ten sam start i przywilej, ale no cóż. Life is brutal, trzeba starać się bardziej albo jak każdy Elon Musk Wannabe zignorować informację, że matka Elona miała kopalnię szmaragdów i robić swoje.

Na tym samym oparte były zresztą wszystkie inne systemy, tylko niekoniecznie dawały tę złudną obietnicę.

Największym zwycięstwem współczesnego kapitalizmu jest przekonanie klasy pracującej, że nie powinna identyfikować się z samą sobą. Wymazanie tej tożsamości. Twoim zadaniem jest identyfikowanie się z klasą posiadającą, przyjęcie jej optyki. Niekoniecznie chodzi o twoje aspiracje do niej. Chodzi o to, byś myślała, że to ta klasa i jej klakierzy mają słuszność. Byś się wstydziła, że nie jesteś jedną z nich.

Pokoje zostają te same, można z nich po prostu wyjść, tylko czasem ktoś schowa klucze.

Zamiast zgłaszać mobbing w pracy, tworzyć związki zawodowe czy o zgrozo! strajkować, można przecież po prostu zmienić pracę na taką, gdzie są milsi ludzie. 

I wstydzić, dużo się wstydzić. Mieć marzenia, nie mieć roszczeń.

Jedynym sposobem kapitalizmu na wyjście z biedy jest wyjście z biedy, nie jej likwidacja. To przecież każdy wie.

W 2022 wiesz, że to nie z tobą coś było nie tak. Przeżyłaś całe życie w poczuciu dysonansu. Dostosowywania swoim poglądów, przyjmowania ich za swoje, w imię przetrwania, w poczuciu wstydu.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj