Jak zacząć pisać bloga (i nie przestać)? 10 rad na dziesięciolecie

begin - Jak zacząć pisać bloga (i nie przestać)? 10 rad na dziesięciolecie

W tym miesiącu Rzeczovnik obchodzi urodziny. Co prawda, dopiero czwarte, ale gdybym miała liczyć swoje blogowe życie uczciwą miarą, to od czasu, gdy założyłam pierwszego bloga, od którego już na dobre utknęłam w blogosferze, upływa właśnie dziesięć lat. Dużo? Toż to była zupełnie inna epoka! Pomyślałam sobie, że to dobra okazja, żeby podzielić się poniższą listą. Ile ja się nasłuchałam ludzi, którzy chcieliby zacząć pisać blogi, ale zawsze coś. To dla Was!

To jest dokładnie ta lista, którą chciałabym przeczytać dziesięć lat temu. Być może byłabym wówczas w lepszym blogowym miejscu niż teraz. Być może byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz, pięć lat temu. To jest lista zbudowana z doświadczeń i sukcesów, ale też z porażek i zaniechań. Nie wiem, czy z tych drugich nie bardziej. Jeśli chcesz zacząć pisać, ale znajdujesz sto powodów, żeby nie zacząć. Jeśli zaczynasz pisać, ale porzucasz bloga po zaledwie kilku wpisach. Jeśli wciąż zadajesz sobie pytanie, jak zacząć pisać bloga. Mam dla ciebie kilka odpowiedzi.

1. Zacznij pisać bloga

Po prostu zacznij. Jak powiedziała Sylwia Chutnik na warsztatach literackich, w których miałam przyjemność uczestniczyć: żeby pisać, trzeba pisać. Czy jakoś tak. Mniej więcej coś takiego powiedziała. Ja sobie to jako jakieś motto wydrukuję. Wytatuuję nawet. Jak nie usiądziesz i nie napiszesz pierwszego, drugiego, trzeciego tekstu to… no nie napiszesz. Tak, wiem, jesteś perfekcjonistką i chciałabyś, żeby twoje teksty były naprawdę dopieszczone, nie chcesz wypuszczać w świat byle czego, więc rzeźbisz je miesiącami. To ja ci powiem, że tych pierwszych wpisów i tak pewnie nikt jeszcze nie przeczyta. Ale jak będą gnić i czekać w szufladzie, aż staną się doskonałe, nie zostaną przeczytane jeszcze bardziej.

2. Zacznij pisać teraz

Nie, jak wymyślisz najlepszą na świecie nazwę i śliczne logo. Nie, jak dopieścisz każdy szczegół w szablonie. Nie, gdy wymyślisz o czym ma być ten blog. Teraz, bo inaczej nigdy nie zaczniesz, albo stracisz mnóstwo czasu, w którym ktoś już mógłby ciebie czytać, a nie czytał Ja popełniłam ten głupi błąd przy Rzeczovniku. Wykupiłam domenę, hosting, szablon i czekałam niepotrzebnie pół roku, zanim opublikowałam tutaj pierwszy wpis. Chciałam najpierw nazbierać tekstów na zapas, żeby mieć kontent na start i to dobry kontent. Napracowałam się przy nich jak głupia, a blog, gdy w końcu ruszył, był nowy, więc i tak nikt ich nie przeczytał. To były takie teksty na zmarnowanie, a i tak napisałam ich mniej niż chciałam, bo nie widząc natychmiastowego efektu w postaci opublikowanego wpisu, nie miałam do tego pisania wystarczającej motywacji. Publika, którą miałam na starym blogasku już dawno o mnie zapomniała. Nie rób tak.

3. Kup domenę i hosting

Naprawdę, mamy rok 2019, nie 2009. Blogspot w ogóle jeszcze istnieje? Tak, wiem jest jeszcze kilka świetnym blogów wciąż konsekwentnie od lat prowadzonych na blogspocie (zdaje się, że Szafa Sztywniary nadal jest mu wierna, ale Ryfka to jest osobowość, której to po prostu w niczym nie ogranicza). W każdym razie, domena i hosting naprawdę dzisiaj tak dużo nie kosztuje. Przy dobrych wiatrach i dobrej firmie na start zapłacicie może sto złotych rocznie. Warto, bo własna domena raz, że wygląda lepiej niż jakieś haszcze, dwa, daje dużo więcej niezależności i możliwości edycyjnych niż blogi na platformach. No i jak zapłacisz, to masz większą motywację, żeby jednak pisać.

4. Ogarnij szablon

Kup szablon – tak powiedziałabym jeszcze kilka lat temu. Dziś uważam, że płatny szablon na start to zbędny wydatek. To prawda, że kiedyś darmowe skórki nie powalały urodą ani funkcjonalnością, ale w ciągu ostatnich kilku lat bardzo się to zmieniło. Dziś poradzę ci: na początek wybierz darmowy szablon. Dostępność dobrych motywów WordPressa jest naprawdę ogromna i można sobie najpierw wszystko przetestować. Wiele z nich to po prostu nieco okrojona wersja płatnych szablonów (gdy uznajesz, że darmowa wersja to dla ciebie za mało, możesz w każdej chwili wykupić wersję pełnopłatną). Sama obecnie korzystam z darmowego motywu (ze stajni Blossom, którą bardzo polecam, wszystko mają piękne i wszystko można aktualizować do płatnej wersji w każdej chwili) który jest o niebo lepiej rozbudowany od mojego poprzedniego szablonu, za którego dałam pięćdziesiąt dolców. Korzystałam z niego prawie trzy lata, chociaż miał nienaprawialne bugi na mobilkach, tylko dlatego, że szkoda mi było hajsu. W poszukiwaniu pięknych motywów koniecznie zajrzyjcie do zestawień Weroniki na Mavelo.pl.

5. Wymyśl, o czym ma być twój blog, a potem nie przejmuj się tym za bardzo

Rzeczovnik miał być o kulturze i dizajnie. Ale świat za bardzo mnie wkurza, więc nie jest, chociaż lubię o nim mówić, że to blog społeczno-kulturalny.

6. Wymyśl formę dla swojego bloga, a potem nie przejmuj się tym za bardzo

Ja na przykład wymyśliłam sobie, że będę tutaj co miesiąc pisała na inny, przewodni temat i robiłam tak przez rok. A potem dłużej się nie dało, bo okazało się, że dzieje się tyle rzeczy, na które muszę reagować szybko tekstem pisanym, że przywiązanie do narzuconej formy zupełnie mi nie leży. No i poza tym, ja i tak ciągle piszę o tym samym.

7. W ogóle nie przejmuj się za bardzo założeniami, które określisz sobie na początku

No chyba że założysz, że chcesz na blogu zarabiać kupę forsy, to się trochę przejmuj. Z obserwacji znajomych blogerek, które tak sobie założyły, wiem, że ciśnienie pomaga. Ja zawsze powtarzałam, żeby nie cisnąć i nie miałam racji.

8. Pisz regularnie

Nie ma, że boli. Piszę tego bloga regularnie i żyje. Czasem jest gorzej, na przykład w ostatnich dwóch tygodniach wrzucałam tylko jeden wpis na tydzień, jest to częstotliwość do poprawy, ale jednak częstotliwość. Rzeczy, które piszę nieregularnie, nie żyją.

9. Nie słuchaj ludzi, którzy mówią, że blogi się skończyły i teraz tylko YouTube

Jak rządziła telewizja, mówili tak o książkach. Jeśli twoim medium jest słowo pisane, idź w to słowo. Tysiące blogerów w Polsce wciąż mają czytelników.

10. Pisz to, co naprawdę myślisz

Nie pisz pod publiczkę, to przestało być modne jakoś wtedy, gdy Kominek pogonił z bloga swoich fanów, których zdobył pisząc pod publiczkę, czyli gdzieś w 2007. Nie pisz zachowawczo. Nie pisz bezpiecznie. Nie pisz, by zadowolić wszystkich. Ja wiem, że autentyczność to jest słowo roku w blogosferze i trochę wszystkim zdążyło się znudzić, ale o to tu chodzi. I żeby na starcie nie zjadła cię frustracja, że chcąc być zajebistą, piszesz tak, że w sumie to nie do końca się ze sobą zgadzasz, albo nawet masz moralniaka.

Mogłabym jeszcze tak długo, ale miało być dziesięć, to jest dziesięć. Mam nadzieję, że trochę was zmotywowałam, tych z was, co chcą pisać, a ciągle coś. No to do maszyn!

 Photo by Danielle MacInnes on Unsplash 

Zobacz także

3 Comments

  1. Ogólnie lepiej pisać, niż się przejmować swoimi wyobrażeniami na temat pisania 😀 Bardzo dobry wpis. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin bloga! 🙂

  2. Dzięki za ten wpis:) akurat potrzebuje motywacji, żeby nie przestawać pisać mojego bloga. Czuje, że masz dużo racji w tym pisaniu od razu i po swojemu – na początku mi zależało, żeby moje wpisy były długie i co najmniej tak samo dobre jak na blogach, które sam czytam. I co? Teraz dałem sobie więcej luzu i przynajmniej faktycznie piszę nowe wpisy.
    Dzięki:)

  3. Po czym poznać, że jesteś dzieckiem Internetu? Po każdym punkcie tekstu na Rzeczovniku masz ochotę ,,zaserduszkować” to, co przeczytałeś. I oczywiście: Blog żyje. Blog is not dead!

    P. S. Dużo wspaniałości z okazji urodzin!
    P. S. Jak czytam o wydawaniu stu złotych na hosting i domenę, to jednak wolę się oszukiwać, że blogspot nie jest taki zły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj