Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

game of thrones - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

Ostatni odcinek Gry o Tron jest trochę jak reforma Zalewskiej. Napisany na kolanie i zmierzający do tego, żeby ostatecznie wszystko było tak jak było. To nie znaczy jednak, że jest aż taki zły. Wpis zawiera spojlery i dużo złośliwości.

Wrażenie, że wszyscy oglądali Grę o Tron jest dość mylne. To wcale nie był serial z największą oglądalnością w ostatniej dekadzie, chociaż zdecydowanie sprawiał takie wrażenie. Co by jednak nie mówić, to był ważny serial. W pewnym sensie przełomowy. Na pewno przełomowy dla gatunku fantasy w telewizji, przed GOT traktowanego jako coś bardzo niszowego i też niekoniecznie chodzącego w parze z dużym budżetem i rozmachem inscenizacyjnym. To był też serial budzący niesamowite emocje i jak to bywa z takimi serialami, wielkie oczekiwania co do finału. Mogłabym długo pisać o fenomenie GOT, może kiedyś stworzę taki tekst, ale dziś napiszę po prostu o zakończeniu. Bo to jest ten czas, gdy wszyscy, którzyśmy poświęcili osiem lat życia na śledzenie przygód w Westeros, musimy z siebie coś wyrzucić.

dany 1024x576 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

Te najgorsze odcinki, czyli koniec końców

Przyznam się Wam, że gdyby nie zwykła ludzka ciekawość, najchętniej nie oglądałabym zakończeń seriali. Jeśli taki serial trwa wiele lat, ich twórcy najczęściej nie wiedzą jak skończyć, wymyślają coś na siłę, kończą za późno. Nigdy nie zapomnę tego, jak zawiódł mnie finał „Battlestar Galactica”. To było już dziesięć lat temu, ale pamiętam. Na szczęście, po kolejnym obejrzeniu wszystkich serii, odkryłam, że ten serial wcale nie był tak dobry, jak mi się wydawało i koniec bolał jakby mniej.

Z GOT teoretycznie było łatwiej, bo opierał się na książkowym oryginale. Niestety ten oryginał wciąż nie doczekał się końca. Być może, gdyby George R.R. Martin dokończył sagę przed końcem serialu, wizja scenarzystów miałaby trochę więcej sensu. Tymczasem jest… delikatnie mówiąc, napisana po łebkach. Od początku sezonu ósmego wydawało się, że historia zmierza w jakąś nie do końca spójną z duchem opowieści stronę, i koniec tylko to przypieczętował.

game of thrones jon arya 1024x576 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

Tron przeznaczenia

Żeby nie było, nie uważam, że zakończenie Gry o Tron było z gruntu złe. Na pewno nie było to najgorsze serialowe zakończenie, jakie w życiu widziałam. Ostatecznie rozwiązanie pewnych wątków uważam za satysfakcjonujące. Nie dało się chyba wymyślić lepszej końcówki wątku Aryi. Porzucenie Westeros i wyprawa w nieznane były jedyną opcją, jeśli konsekwentnie chcielibyśmy trzymać się charakterystyki Aryi jako outsiderki. Nie mogłabym też sobie wyobrazić lepszego finału dla Sansy, która dostała to na co zasłużyła i czego chciała: niezależność północy i jej koronę. Z postaci, która w pierwszym sezonie była irytująca do tego stopnia, że życzyłam jej rychłej śmierci, z biegiem lat, z biegiem dni stała się tą postacią, której kibicowałam najmocniej. Sansa przeszła podręcznikową drogę bohatera, chyba najlepiej napisaną ze wszystkich postaci, i za nią scenarzystom należą się brawa.

Są jednak rzeczy, za które należy im się rózga. Ostatni odcinek i w ogóle ten ostatni sezon wyglądają bowiem jak reforma Zalewskiej. Jakby je ktoś napisał na kolanie.

Co było nie tak w ostatnim sezonie GOT w dziesięciu krótkich punktach

Game of Thrones Finale dany tyrion 1024x576 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

1. John Snow. Przyznam, smutno było patrzeć jak odjeżdża na tę północ. Zwłaszcza, że odjeżdżał zupełnie bez sensu. No serio, Nieskalani popłynęli za morze i nigdy w życiu już o nim nie usłyszą. Chłopaki bez swojej Królowej nie za bardzo wiedzieli, co robić (poza trzymaniem w więzieniu jej zabójcy i zleceniodawcy owego morderstwa) i gdzie się podziać, chociaż jako zorganizowana armia mogli wzorem rzymskim sami obsadzić królewski wakat kim tylko chcieli. To nie, czekali aż się zjadą państwo z Westeros i uradzą.

Ale wracając do Jona, Nieskalani sobie pojechali i nigdy nie dowiedzą się, czy Snow pojechał odbywać pokutę w Nocnej Straży, czy może zamiast kary, dostał nagrodę za wyeliminowanie tyranki. No w życiu się nie dowiedzą. A ten jedzie.

W ogóle Jon, chłopaku naiwniaku, myślałbyś za siebie, a nie dał sobą manipulować i urabiać się wszystkim dookoła. Dance do samego końca, chociaż widział, że odbija jej korba. Tyrionowi, który włożył mu nóż w ręce, chociaż Jon tę Dankę tak kochał. Smokowi nawet dałby się urobić. To może i dobrze, że nie zasiadł na tronie, doradcy robiliby z nim, co tylko by tylko chcieli. You know nothing, Jon Snow.

2. Bran. Z Branem nie będzie doradcom tak łatwo. Czy wam też się wydaje, że ostatecznie to młody Stark był największym złolem w siedmiu królestwach? Wszystko wiedział, powiedział tylko to, co było mu na rękę i kiedy było mu na rękę. Namieszał. Nagadał, że nie interesuje go władza, w ogóle to ludzki świat już go nie interesuje, bo przecież on teraz jest wroną. A potem przyjeżdża na naradę i gdy pytają go, czy będzie królem, pyta: „a niby po co tu przyjechałem?” Jeśli to nie jest największy manipulator w Westeros, to nie wiem, kto nim jest. Bo okazuje się, że być może to on cały czas pociągał za sznurki. Być może uknuł z Tyrionem przejęcie tronu. I tutaj nasuwa się pytanie: czy był to świadomy zamysł scenarzystów, czy tak przypadkiem im wyszło, bo trudno powiedzieć, bo trochę tego wszystkiego musimy się domyślać. Jeśli jednak świadomy, to chapeau bas.

bran sansa arya 1024x683 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

3. Tyrion. Ewentualnie mógłby stanąć z Branem w szranki, bo to, co karzeł nawyczyniał w ostatnim sezonie ocierało się o geniusz manipulacji, chociaż częściej było rozpaczliwą próbą ratowania tyłka kosztem innych. Ostatecznie zdradził najlepszego kumpla, swoją królową i jeszcze włożył ten nieszczęsny nóż w ręce nieszczęsnego Jona. I ze wszystkiego wyszedł zwycięski, chociaż powinien wyjść z kacem. Ale to nie jest najgorsze. To ma sens. Sensu nie ma scena narady.

game of thrones tyrion 1024x683 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

Ej wiecie, tu jest taki jeden, co go trzymamy za zdradę królowej, ale wypuścimy go, żeby pogadał z panami i paniami z Westeros i jak się okaże, że nie macie pomysłu, co teraz zrobić z waszą krainą, to on wystąpi z dziesięciominutową mową i wam powie, jak na nowo ułożyć stosunki polityczne. I jeszcze króla wam wybierze. Zaiste, ktoś tu już przysypiał nad scenariuszem.

4. Nieumarli. Czyli jak przez siedem i pół sezonu podkręcać atmosferę prawdziwego zagrożenia, przy którym wszystkie spory polityczne w królestwie są niczym, a potem rozwalić armię Nocnego Króla w dziecinnie prosty sposób. I właściwie co potem? Długo dochodzimy do siebie? Jesteśmy zdruzgotani spotkaniem z ostatecznym złem? Coś w nas pęka? Jakoś się zmieniamy? Nie, okazuje się, że nie chodzi o nic więcej, jak tylko o tę tytułową Grę o Tron. Pewnie jest w tym jakaś smutna prawda o ludziach, ale trochę żal zmarnowanego potencjału.

nocny krol 1024x576 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

5. Daenerys. Nie wiem, jak wam, ale mnie już dawno wydawało się, że Daenerys w końcu odwali korba. Przez wiele sezonów jej wątek był najnudniejszym z nudnych, zupełnie bez pomysłu, snuła się tylko i wyzwalała te miasta. Przy okazji rosła z dumy i nabierała przekonania o niezachwianej słuszności swojej wizji i metod, którymi chce ją wcielać w życie. Można było się domyślić, że ostatecznie Danka wyrośnie na tyrankę, ale naprawdę jej drogę do szaleństwa można było pokazać lepiej, subtelniej i do cholery nie zwalać wszystkiego na geny szalonego króla. Za szybko, po łebkach i bez żadnego współczucia dla tej postaci, która pod koniec stała się jakąś smutną parodia samej siebie. Zupełnie bez sensu.

6. Sam „To może niech głosują wszyscy” Tarly. No więc naprawdę bałam się, że to mrugnięcie okiem za chwilę zakończy się przełamaniem czwartej ściany. Ten element tak bardzo tu nie pasował. Chociaż za chwilę Tyrion miał ogłosić wolną elekcję, więc nie wiem, co było gorsze. Niemniej mamy chyba zwycięzcę w kategorii wizjoner roku.

arya 1024x683 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

7. Ludność cywilna. Którą przez siedem sezonów wszyscy walczący o tron mieli w głębokim poważaniu, a scenarzyści nie uważali, żeby należała się ludowi jakakolwiek uwaga. Tymczasem tuż przed atakiem na Kings Landing nagle wszyscy zaczynają się nią przejmować. Wygłaszają o niej nawiedzonego tyrady.

Ej, Danka, ale poczekaj chwilę, nie chcemy rozlewu krwi. Niewinni ludzie. Zginie mnóstwo dzieci. Ojej, ten dzielny Jon: „ty, zbirze zostaw tę kobietę!”

Wszystko po to, by po wszystkim, na pierwszym zebraniu rady królewskiej nie zająknąć się ani słowem o tym, żeby może by tak uruchomić jakiś fundusz pomocy poszkodowanym. Odbudować im domy, czy coś? Zapomnijcie. Potrzebowaliśmy tego wątku tylko na chwilę, żeby ładnie wpleść naszych bohaterów i bohaterki w tłum i przez chwile pokazać, że niektórzy są dobrzy i o nim myślą, co nie miało większego sensu, bo wcale nie myśleli. Lud został potraktowany instrumentalnie. Chciało by się rzec, jak zwykle. Tylko trochę nie wiadomo po co.

8. Ten smok. No pięknie go zrobili w CGI. Ale jak wziął swoją zamordowaną mamę pod pazur, to wcale nie był wzrusz, tylko trochę heheszki. No i zjarał tron, jako symbol władzy, której obsesja doprowadziła mamusię do szaleństwa zamiast usmażyć kolesia, który zdradziecko wbił jej nóż w serce? Rozumny zwierzak. Serio, to takie smutne, piękne i symboliczne, że chyba przez chwilę oglądaliśmy ze smokiem inny serial.

drogon dany 1024x683 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

9. Ogar. Naprawdę trzeba nam było walki Ogara z Górą? Naprawdę nie było nam jej trzeba.

10. Kobiety. Gdzieś tak koło szóstego sezonu GOT skręciła w bardzo feministycznym kierunku. Kobiety nie tylko stały się dominującymi kandydatkami do tronu, nie tylko miały ciekawiej napisane postacie i wątki, ale również zawierały ze sobą sojusze i w ogóle wymykały schematom było jakoś tak… postępowo? A potem ta narracja została zaprzepaszczona i okazało się, że trzeba powrócić do schematu. Jeśli miłość, to nieszczęśliwa: albo giniesz z rąk kochanka, albo giniesz w ramionach ukochanego przygnieciona cegłówką. Władza nie chodzi w parze z miłością, jeśli gdzieś tam formował się na horyzoncie partnerski związek, trzeba było szybko się go pozbyć. Niezależność zawsze musi oznaczać dla kobiety samotność. Nie ma też już miejsca na sojusze, nawet jeśli Yara nawet po śmierci Daenerys deklaruje, że to jej jest lojalna. Narracja stara jak świat, bo ten świat pozostał stary.

sansa 1024x576 - Ten serial, który wszyscy oglądali w końcu się skończył. Czyli co było nie tak z finałem Gry o Tron

To wszystko jednak nic w porównaniu z największym zawodem, jaki przyniósł ten finał. Ostatecznie bohaterowie wychodzą z tego całego zamieszania o wiele mniej poharatani niż powinni. Ich wizja świata wcale nie legła w gruzach. Wszystko właściwie wraca do normy, z małą korektą, ale przecież jest po staremu. Tu nie ma miejsca na rewolucję. W gruzach co prawda legła wizja Daenerys, ale ta nawet sobie tego nie uświadomiła. Zwyczajnie oszalała i zmieniła się w psychopatkę, co było, powiedzmy sobie szczerze, narracyjnym pójściem na łatwiznę. Gdyby zamiast tego dotarło do niej, co zrobiła, że stała się takim samym tyranem, jak ci z którymi walczyła, byłoby o niebo ciekawiej. I jakoś tak bardziej po ludzku.

Teraz pozostaje nam czekać, co powie George, gdy w końcu skończy pisać sagę (póki co dementuje plotki, jakoby ją ukończył). Bo chyba jasne jest, że powie coś innego. Spróbowałby nie.

Zobacz także

7 Comments

  1. [KOMENTARZ PEŁEN SPOJLERÓW – czytasz na własną odpowiedzialność 😉 ]

    Wątek Brana faktycznie poprowadzony został tak, że chłopak wyszedł na prawdziwego „złola”.
    Mnie najbardziej dobiło, że skubany nie ostrzegł przed zapędami Danki do spalenia Królewskiej Przystani. W 6 odcinku 6 sezonu miał przecież wizję, pomieszanie przeszłości z przyszłością, gdzie obok ojca Danki krzyczącego „spalić ich wszystkich” oraz samej Danki ocalałej po spaleniu stosu pogrzebowego Khala Drogo, ujrzał migawkę z cieniem smoka rzucanym na zabudowę stolicy – dokładnie to samo ujęcie, gdy Danka zaczęła swoją szarżę po usłyszeniu dzwonów w finale serialu.
    Natomiast nie zgodzę się, że wątek Daenerys tracącej zmysły był zbyt raptowny. Chociaż ok, mogło to sprawiać takie wrażenie, bo cały sezon 7 i 8 kręcony był na speedzie… Jednak najbardziej przerażające w tej postaci jest właśnie to, że ona wcale NIE OSZALAŁA i te zmiany na gorsze zachodziły w niej sukcesywnie. Daenerys po prostu wybrała ścieżkę zamordyzmu, bo dotychczasowa strategia zaczęła ją na drugim kontynencie zawodzić. To była w pełni świadoma decyzja i to w tej postaci jest najgorsze. Gdy w 5 odcinku 8 sezonu Jon nie odwzajemnił jej pocałunku, sama powiedziała „dobrze więc – zatem niech będzie to strach”.

    To nawiązanie do słusznej obserwacji samej Danki, że nikt w Westeros nie oczekiwał jej przybycia i przejęcia przez nią tronu z entuzjazmem. Nikt jej nie uwielbiał, nie nazwał wyzwolicielką czy matką, jak w Essos, a wręcz przeciwnie – postrzegana była jako uzurpatorka. Cała miłość i poparcie ludzi skupione były na Jonie i to bolało ją najbardziej (scena biesiady po zwycięskiej obronie WInterfell – wszyscy skupili się na wielbieniu Jona i sławieniu jego czynów!). „Skoro nie miłością, to wezmę ich strachem” – taką podjęła decyzję.

    Czy ona doznała załamania nerwowego i z tego powodu nie jadła, że zginęła jej przyjaciółka? Czy załamała się zaraz po śmierci Joraha i drugiego smoka? No nie. Jej rozpacz wywołał fakt, że ktoś śmiał się jej przeciwstawić, że Jon zdradził sekret swojego pochodzenia, mimo jej nalegań, by tego nie robić. Urażona duma tutaj doszła do głosu, nie żałoba.

    Wiedziała, że gdy prawda o pochodzeniu Jona ujrzy światło dzienne, to jej szanse na objęcie władzy w tym i tak wrogim jej świecie drastycznie zmaleją. Nawet w obliczu zapewnień Jona, że sam nie rości pretensji do tronu. Danka była rozdarta – wiedziała, że w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby dla niej milczenie Jona, no ale mleko się rozlało. Z jednej strony go kochała, a z drugiej – panicznie bała się utraty z jego powodu władzy. To dlatego, gdy Jon zdradził sekret swoim siostrom i informacja wypłynęła dalej, do Tyriona i Varysa, to Varys stracił życie, a nie Jon (którego nazwała zdrajcą w rozmowie z Tyrionem). Ta egzekucja miała Jonowi pokazać, dlaczego ma milczeć i nie fikać. Spalenie Królewskiej Przystani również – prócz tego, że było demonstracją siły i narzędziem zastraszenia innych krain i rodów Westeros – służyć miało jako straszak na Jona. Podobnie uwięzienie Tyriona. Po każdym takim posunięciu Dany patrzy wyzywająco i milcząco na Jona, który z kolei zachowuje się jak zbity pies. Arya słusznie ostrzegała, że widzi w Dance zagrożenie dla życia Jona. „Potrafię rozpoznać zabójcę”.

    Każde to posunięcie Danki było przemyślane i miało swój cel. Dla widzów może to i szaleństwo, dla niej – chłodna kalkulacja (w stosunku do tej postaci pisanie „chłodna” brzmi jak oksymoron 😉 ).

    Natomiast cała historia dojrzewania Danki wcale nie była taka nudna, jak mogłoby się wydawać. Tak naprawdę było to moim zdaniem genialne przedstawienie tej postaci i tego, że to ona stanowi główne zagrożenie dla Westeros, a nie napierdzielające się przez wszystkie sezony rody w Westeros. Wiele osób jej kibicowało (przyznam, że początkowo ja też, ale jakoś od wydarzeń w Meereen mój entuzjazm względem jej poczynań stopniowo opadał), a mało kto zauważył, że Daenerys to takie odbicie lustrzane Cersei. Obie królowe są do siebie podobne w dokonywanych wyborach i decyzjach. Gotowe dosłownie zrównać miasta z ziemią, byleby utrzymać się u steru.

    Dany spaliła Królewską Przystań – ok – okrutne. Ale iluż ona okrucieństw dopuściła się już wcześniej? Spalenie Królewskiej Przystani szokowało po prostu ze względu na skalę. Prześledźmy wcześniejsze poczynania tej postaci:

    1. Nie powstrzymała Khala Drogo przed zabiciem jej brata – mimo że ten miotał się i błagał ją o pomoc; nawet powieka jej nie drgnęła, gdy zginął straszną, bolesną śmiercią na jej oczach. OK, Viserys był dupkiem, ale mimo wszystko – empatycznym odruchem raczej byłby grymas obrzydzenia i odwrócenie wzroku, skoro już postanowiła nie interweniować. Zresztą, wtedy po raz pierwszy dotarło do niej, że to ona jest „wybrańcem” i pretendentką do tronu, więc śmierć brata była jej bardzo na rękę. Znów – zimna kalkulacja. I początek puchnącego ego i przekonania o swojej wyjątkowości. Trzeba to napisać wprost – Danka była próżna 😉

    2. Swoją służkę Doreah, która dopuściła się zdrady, żywcem zamknęła w pustym i ciemnym skarbcu, by ta konała długo z braku wody i pożywienia. Okrutne posunięcie, sprawiedliwość wystarczyło wymierzyć mieczem, jeśli już tak bardzo pragnęła jej śmierci. Danka zaczęła przejawiać skłonności sadystyczne.

    3. W Astaporze wydała rozkaz zabicia wszystkich Dobrych Panów dopiero co wyzwolonym Nieskalanym. Bez sądu, bez rozeznania, kto spośród nich był być może człowiekiem sprawiedliwym. To daje kolejny dowód na drzemiące w niej złe cechy – po prostu każdy, kto się jej sprzeciwia, ma zginąć, po cholerę robić dochodzenie. Sam podstęp z przejęciem Nieskalanych był genialny, ale pokazał o Dany coś jeszcze – jest niesłowna, potrafi skłamać, by osiągnąć swój cel. Jon Snow, gdyby był na jej miejscu w tej sytuacji, nie wpadłby na taki manewr ze zrobieniem Kraznysa w konia 😉

    4. W Meereen nie okazywała litości – na jej rozkaz ukrzyżowanych zostało 163 Wielkich Panów w rewanżu za to, że wcześniej w ten sposób uśmiercali niewolników. Znowu – bez dochodzenia, bez sprawdzenia, czy przy okazji nie zabija ludzi uczciwych lub potencjalnych sprzymierzeńców. W późniejszej rozmowie wytyka jej ten błąd Hizdahr zo Loraq, syn jednego z niesprawiedliwie ukrzyżowanych – jego ojciec był za zniesieniem niewolnictwa. To kolejny dowód na to, że Danka w nosie ma życie innych – najważniejsze jest dla niej osiągnąć kolejny cel. Każdy, kto stanie na jej drodze, zginie. W jej świecie nie ma odcieni szarości. Są tylko „oni” albo „ja”.

    5. Nadal będąc w Meereen, Dany nakazuje zabić wszystkich Mądrych Panów. Sprzeciwia się temu Jorah, tłumacząc jej, że dobro i zło istnieją po obu stronach każdego konfliktu. Wspomina także, że gdyby Ned Stark był tak bezwzględny, jak teraz Danka, to Jorah już od dawna nie stąpałby po ziemi. Dopiero po tych słowach Daenerys wydaje łagodniejszy, bardziej rozsądny rozkaz.

    6. Rozmowa z byłym niewolnikiem-nauczycielem – Fenneszem – wskazuje, że Danka działa impulsywnie i nie zważa na konsekwencje swoich czynów. Oswobadzając wszystkich niewolników i nakazując, by opuścili domy dotychczasowych panów, sprawiła, że dużo ludzi stało się bezdomnymi, bez podstawowych środków do życia i przede wszystkim – bez dostępu do jedzenia. Jest zszokowana, że Fennesz chce wrócić do swojego „ciemiężyciela” (u którego, nota bene, był poważanym człowiekiem, niemal członkiem rodziny). W rozmowie widać jej zakłopotanie i zdumienie, że ktoś nie jest jej wdzięczny za to, że go uwolniła. Kolejna wskazówka co do charakteru tej postaci: Daenerys to rewolucjonistka, która nie patrzy na konsekwencje wywracania wszystkiego do góry nogami. Później podkreślił to także Daario Naharis, mówiąc, że żaden z niej władca, tylko zdobywca.

    7. Gdy sytuacja społeczna w Yunkai i Meereen stałą się napięta i dochodziło do samosądów, Daenerys zwołała naradę, po której zakończeniu wymieniła kilka zdań z sir Barristanem. Są one kluczowe dla smutnego końca Danki w 8 sezonie. Rycerz opowiedział jej o tym, jak jej ojciec, król Aerys, palił całe miasta i mordował synów na oczach ich ojców, co doprowadziło do rebelii Baratheona i zabicia króla. Danka zapewniła Barristana, iż nie jest podobna do swego ojca, a ten się z nią zgodził, podkreślając jedną bardzo ważną rzecz: Szalony Król karał wrogów według siebie zawsze sprawiedliwie, niezależnie od tego, jak bardzo były to kary okrutne. Nie dopuszczał do siebie myśli, że może nie mieć racji. Dokładnie o tym samym był ostatni dialog Jona i Dany, tyle że w odniesieniu do jej posunięć i przekonania o nieomylności.

    8. Gdy Daenerys zdecydowała się nie wydawać wyroku śmierci na Syna Harpii, Mossador – jeden z wyzwolonych niewolników – sprzeciwił się jej rozkazowi i zabił więźnia. Danka była wściekła, że ktoś ośmielił się sprzeciwić jej rozkazom i skazała wyzwoleńca na śmierć. Na placu, gdzie miała być dokonana egzekucja, zebrał się tłum błagający królową, by ta okazała litość. Co robi Danka? Oczywiście nie ma litości i wydaje zgodę na zabicie pojmanego z kamienną twarzą. Jej decyzja wywołuje zamieszki – gdyby nie eskorta Nieskalanych, pewnie sama straciłaby życie. Po raz kolejny widzimy więc, że Dany jest bezlitosna zawsze wtedy, gdy zostaje urażone jej ego.

    9. Podczas rozmowy z Tyrionem (gdy mianuje go swym namiestnikiem), Danka porównuje walkę o Żelazny Tron Westeros do obracającego się koła, którego szprychy reprezentują poszczególne rody – kto jest u góry, ten rządzi. Tyrion mówi jej, że byli już tacy, którzy próbowali owe koło zatrzymać, że to nie takie łatwe, na co Dany stanowczo stwierdza, że ani jej w głowie zatrzymywanie, że ona je po prostu zniszczy. Aż dziw, że Tyrion tego nie rozszyfrował – jej chodziło od samego początku o zniszczenie konkurentów a nie o dyplomację. Postanowiła zabić wszystkich przedstawicieli znamienitych rodów, którzy mogliby rościć pretensje do korony.

    10. Dany po przejęciu kontroli nad wszystkimi Dothrakami obiecała im, że poprowadzi ich za Wąskie Morze, że będą pierwszymi synami swego narodu, którzy tego dokonają i że będą razem z nią niszczyć kamienne domy mieszkańców Westeros i zabijać wojowników w zbrojach. W finale ósmego sezonu spełniła tę obietnicę.

    11. Kiedy Meereen było oblegane przez flotę handlarzy niewolników i spadał na nie grad pocisków, Dany w rozmowie z Tyrionem zadeklarowała, że spali wszystkich przeciwników i ich miasta. Tyrion odparł, że nie powinna posuwać się do takiego okrucieństwa i przywołał przykład jej ojca. Na co Danka stwierdziła, że palenie miast przez jej ojca to inna sytuacja. Tyrion delikatnie zauważył, że owszem, palenie miast pozostanie paleniem miast niezależnie od motywacji i lepsze są bardziej dyplomatyczne rozwiązania. Ostatecznie Dany puściła z dymem tylko część floty najeźdźców i nie doszło do ludobójstwa. Ale ten dialog i jej podejście pokazują, że już wtedy palenie całych miast brała pod uwagę jako sposób na ugruntowanie swej pozycji i los mieszkańców tychże miast niewiele ją obchodził.

    12. Wreszcie jej pierwsze spotkanie z Jonem Snow i bardzo długi dialog, którego zwieńczeniem miało być klęknięcie przed nią Jona, a do którego to ostatecznie podczas tego spotkania nie doszło. Te wszystkie królewskie tytuły, które wymienia Missandei, wskazują na nic innego, jak tylko na pychę Danki. Jej przekonanie o własnej wyjątkowości. I że to ona jest źródłem prawa i poprzez swoje przeznaczenie jest umocowana do tego, by zaprowadzić w Westeros nowy ład. Jak sama twierdzi: to wszystko osiągnęłam tylko dzięki temu, że wierzę w siebie. Ja ja ja, moje ego 😉

    Takich smaczków, mniejszych i większych, we wcześniejszych odcinkach było sporo. Także obietnica dana Varysowi, że jak tylko ją zawiedzie i zdradzi, to spłonie. Od samego początku byliśmy szykowani na to, że z Danki będzie niezła tyranka. Na początku była młoda i naiwna i dość nieporadna, ale z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej na wierzch wyłaziły jej brzydkie cechy podsycane przez samouwielbienie.

    To narcyzm pchnął ją do ludobójstwa, a nie rozpacz za uśmierconymi bliskimi, przez którą rzekomo straciła zmysły. Gdyby Barristan i Jorah żyli, być może pohamowaliby zapędy królowej, co wielokrotnie im się wcześniej udawało. Daenerys to po prostu krwawa zdobywczyni, taka sobie władczyni, ale za to z dobrymi doradcami (póki ich miała przy sobie żywych).

    A tak ogółem to przeżywam ten sezon jak cholera: wątek Nocnego Króla zmarnowany po całości, Jaimie został cofnięty w rozwoju, nie dowiedzieliśmy się nic o sekretach Melisandre, nie wiadomo, czy za murem Nocny Król nie pozostawił po sobie spadkobierców (sezon 4, nie pamiętam który odcinek – scena, gdy niemowlęta Cartera pod wpływem dotyku Nocnego Króla stają się Białymi Wędrowcami), co się działo przez ten czas z imperium Danki w Essos, co zrobi Żelazny Bank, by odzyskać utopione w Westeros hajsy… No masa pytań, odpowiedzi zero. Smuteczek.

    I przepraszam za chaos wypowiedzi, to chyba najdłuższy komentarz, jaki spłodziłam na czyimkolwiek blogu xD

    1. ale szanuję za ten komentarz <3

    2. Ada T. Kosterkiewicz

      woooow, jestem pod mega wrażeniem, że pamiętasz to wszystko 😀
      i w ogóle to: no masz rację z tą Danką!

  2. Zgadzam sie…tez wylalam swe zale na blogu:(((

    1. P.S. Smok nie zjarał Jona chyba ze względu na jego targaryeńską krew… Chyba 😉

  3. Cóż, no ja wszystkim powtarzam, że załamanie nerwowe Danki dla mnie jest totalnie RELATABLE, trochę taka Britney z 2007! xD Choćby w tym tygodniu miałam dwa takie dni, że chętnie dosiadłabym smoka i zrobiła z tym światem to, co Daenerys z King’s Landing, a jest dopiero czwartek! 😀
    Podobało mi się też, że Arya nauczyła Genry’ego czym jest one night stand, szanuję bardzo! 😉
    Moim zdaniem scenarzyści przede wszystkim wpadli w jakąś pułapkę pokazania za wszelką cenę, że teorie fanowskie nie były słuszne i oni zrobią na przekór, więc trochę na złość babci odmrozili sobie uszy. Nie potrafię sobie wyobrazić nic bezsensowniejszego, niż śmierć Jamiego i Cersei (dlaczego Arya nie zabiła Cersei? Albo chociaż Daenerys? Dlaczego nie było starcia tych dwóch kobiet??), to, jak rozwalili postać Brienne napawa mnie dużym smutkiem, bo bardzo ją lubiłam. O tym, co zrobili z wątkiem Nocnego Króla i zombiaków nie chcę, póki co, rozmawiać, bo nie jestem na to jeszcze gotowa (potrzebuję TERAPII!).
    Bran jest totalnym manipulującym wszystkimi creepem i to, że ma władzę, wydaje mi się przerażające!
    A tak zupełnie poważnie, to bardzo się zgadzam z Twoim podsumowaniem, że w sumie chodziło o to, żeby zostało po staremu i nie było rewolucji. No i jeszcze w temacie kobiet, nie wiem, czy miałaś okazję już przeczytać ten artykuł, jeśli nie, to polecam:
    https://www.independent.co.uk/voices/game-thrones-season-8-finale-bran-daenerys-cersei-jon-snow-zizek-revolution-a8923371.html?fbclid=IwAR2ELSixTP-CoS1vVtprsLTG5rCvdOvz4cqcyA2AByvK9nBAspKlR5LQz1o

    1. Ada T. Kosterkiewicz

      W ogole to król Bran powinien zostać nazwany Bran the Creep, nie Bran the Cripple 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj