Co kobieta ma na myśli? Dokładnie to, co mówi

couple1 940x627 - Co kobieta ma na myśli? Dokładnie to, co mówi

Będzie mała polemika. Bo ruszył mnie tekst blogera, na pozór tekst śmieszny i niewinny. Tekst, któremu może i można by przyklasnąć i pośmiać się do spóły, gdyby nie jedno cholerne skojarzenie.

Kamil Newczyński, autor Social Talks, popełnił był tekst „Tak, miałam orgazm”. Czyli co naprawdę oznaczają kobiece słowa?. Zamiast próbować rozwikłać zagadki samemu, oddał głos blogerkom. Fajnie, chwała mu za to. Dziewczyny odszyfrowały m.in. co naprawdę mają na myśli kobiety, gdy mówią „Nic się nie stało…”, „Może powinniśmy się rozstać?” albo „Czy mógłbyś zrobić…”. I wszystko fajnie, zabawnie. Można by się przyczepiać, że równie dobrze dałoby się w ten sam sposób rozszyfrować znaczenie słów męskich, albo męskiego milczenia (przecież ono jest takie wymowne!), można by się czepiać, że są jednak sytuacje, w których te zdania oznaczają dokładnie to, co oznaczają i nie kryje się za nimi żadna ukryta (a tym bardziej zupełnie przeciwna) treść. Ja się jednak przyczepię zupełnie przewidywalnie o to, że takie pisanie po prostu utrwala stereotypy. Bardzo szkodliwe stereotypy.

Jedna rzecz, ta mniej poważna, to kwestia schematu pod tytułem „domyśl się”. Pewnie to znacie. Ja to znam tylko z widzenia, gdyż nie jestem w stanie wymagać od mojego mężczyzny, żeby się czegoś tam domyślał, skoro ja sama jestem niedomyślna. Żadne z nas przecież nie jest wróżem Maciejem. I jakoś zupełnie nie potrafię zrozumieć tego kobiecego wymagania, by się facet domyślił. Tego nie mówienia wprost. Tej złości, że on się nie domyśla. I to nawet nie ze względu na tego biednego chłopa szkalowanego za niedomyślność nie mogę tego pojąć. Tylko ze względu na kobiety, które same sobie robią na złość. Bo przecież można sobie otwarcie mówić o co chodzi i nie mieć do siebie nawzajem pretensji – i to dotyczy obu stron. Przecież można nie poddawać się tym głupim schematom, przez które tylko psuje się krew. Zamiast pisać słowniki, może lepiej pieprznąć stereotypami?

To jest ta mniej poważna, zabawniejsza rzecz. Jest druga rzecz: rzecz, która sprawiła, że zwyczajnie poczułam złość. To moje pierwsze skojarzenie, które usiadło mi z tyłu głowy i nie mogłam już na wesoło odebrać wpisu Kamila: „gdy kobieta mówi nie, myśli tak”. Bo skoro piszemy, że kobiety kłamią, że miały orgazm i że jak mówią, że nie kochają, to kochają, tylko się złoszczą, to już droga do skojarzenia nie=tak jest krótka. Oczywiście nie podejrzewam autora tekstu i wypowiadających się w nim dziewczyn, że takie rzeczy też mieli na myśli. I nie twierdzę wcale, że przykłady o orgazmie i miłości, które niby coś innego mają znaczyć, czasami tego czegoś innego nie znaczą. Bo pewnie tak bywa, w końcu niektóre kobiety chcą, by się facet domyślał, a niektóre nieświadomie powielają schematy, No właśnie, ale. Takie pisanie, takie przyznawanie się do winy, do tego języka, co coś innego znaczy tak bardzo umacnia ten stereotyp.

A on wcale niewinny nie jest. Bo gdy się wciąż dobrze trzyma stereotyp, że kobieta to zawsze myśli co innego, niż mówi, to i dobrze się trzyma myślenie, że nie=tak. A nie=tak to już skojarzenie hardkor, rodem z kultury gwałtu. Stawiamy je obok „mogła nie zakładać nimi, to by jej nie zgwałcili”, „mogła nie prowokować, to by jej nie zaczepiali” i tak dalej. I jedna rzecz, że umysł męski nakarmiony takimi treściami, bierze je za pewnik, a umysł spaczony to jeszcze za usprawiedliwienie. A druga, że umysł kobiecy, nimi nakarmiony jest sam sobie wrogiem. Błagam, nie utrwalajmy takich schematów, bo wszyscy sobie robimy na złość. Niektórym to nawet od tego wali się życie.

A „nie” zawsze oznacza „nie”. Wbijmy sobie do głów, że zawsze.

girl white dress 1024x683 - Co kobieta ma na myśli? Dokładnie to, co mówi

Zobacz także

8 Comments

  1. Tekst z którym polemizujesz naprawdę bardzo tendencyjny, utrwalający głupie przekonania. Niestety myślę, że wiele kobiet wierzy, że po prostu tak trzeba, że nie wypada mówić wprost wszystkiego i przyznawać się do braku orgazmu. Trzeba uświadamiać, że szczerość i otwartość to klucz do udanych relacji, a nie utrwalać stereotypy.

    1. I właśnie po to polemizuję, żeby uświadamiać choć trochę. Chociaż czasem wydaje mi się, że to walka z wiatrakami:)

  2. Czytałam ten tekst ostatnio i myślałam, że się pośmieję a w sumie to mnie tylko trochę wkurzył, bo te przykłady takie.. za mocne i przekolorowane moim zdaniem.
    Z reguły staram się od razu wyjaśniać o co mi chodzi i .. o dziwo raz spotkałam się z reakcją „nie musisz się za każdym razem tak tłumaczyć, mogę trochę się podomyślać, tajemniczość jest fajna”.. Boże, niechże się ten świat zdecyduje. W sumie mogę próbować na podstawie spostrzeżeń ze świata wysnuć wniosek, że faceci tak narzekają na te „nic” i „domyśl się” a potem sami wybierają sobie właśnie takie panny na życiowe partnerki a te „idealne” traktują jak kumpli 😉 Dziiiwny jest teeen świaaat :p

    1. Przykłady mocno i przekoloryzowane czasem są okej. Czasem nawet warto ich użyć, żeby mocniej uderzyć, przemówić do wyobraźni albo do rozsądku. Ale jak się to robi w takim kontekście, to ani myślę nie tupać nogą ze złości.

  3. Oh, jak ja się cieszę, że wyłapałem Cię z odmętów blogosfery 😉

    Powielanie stereotypów jest bardzo częste przy okazji „dowciapów”, które bardzo często nie powinny wyjść poza grono „znajomych przy piwie”. Zazwyczaj gdy się wskaże taką sytuację online obrywasz argumentem „to żarty, wyjmij kij z dupy”.

    A stereotyp jak się powielał tak się powiela i umacnia tworząc z tyłu głowy skróty myślowe takie jak opisane wyżej. *wzdech*

    1. Cześć Błażej, miło Cię tu gościć!
      Nawet nie przypominaj o tych „dowciapach” 🙂 ile ja się nasłuchałam już, że jestem przewrażliwiona. A najgorsze jest to, że wciąż wiele kobiet nie widzi w tym nic złego.

  4. jak ktoś do mnie mówi „domyśl się” to mam ochotę wyciągnąć z kieszeni karabin i zacząć strzelać. Jakby nie można było wypowiedzieć innego zdania, to przecież nie jest trudne. Nie jestem Sherlockiem. Nie będę się domyślać. Swoją drogą to mój brat często używa tego sformułowania.

    A co do nie, który niby ma znaczyć tak… szkoda gadać. Nie to zawsze nie.

    1. Jakby człowiek miał funkcjonować w sferze domysłów, to by nie zaczął posługiwać się językiem mówionym, w którym tak wiele można sobie łatwo wyjaśnić. Mają i nie korzystają, eh 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Obserwuj